Właściwie to nie chodzi o tego tatusia i tego rowerzystę, którzy się tu na zdjęciu spotkali.
Chodzi o spotkania towarzyskie z aparatem w tle. Nie lubię plenerów. Przynajmniej takich w celach fotograficznych. Nigdy mi nic sensownego ze strony fotograficznej wtedy nie wychodzi. I dobrze nawet, że tak jest. Ale tutaj wyjątek.
Pana Tatę pod drzewem dostrzegł Wojtek, ale skorzystać nie chciał. Ja sobie skorzystałem wedle swojego upodobania. Dzięki Wojtku.
Pana Tatę pod drzewem dostrzegł Wojtek, ale skorzystać nie chciał. Ja sobie skorzystałem wedle swojego upodobania. Dzięki Wojtku.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz